Na imieniny mama moja dostała m. in. mały notesik, w którym może sobie zapisywać różne pomysły...
Chłopcy z okazji różnych (Starszy na klasową wigilię, młodszy na urodziny) potrzebowali prezentów dla dziewczynek. Zrobiłam więc tymże pannom notesiki... Nieduże, format A7. Przyjemnie się takie drobiazgi robi :) Za zakładkę w obu robią spinacze w kształcie ptaszka - wpadły mi w ręce chyba w empiku, ale nie jestem pewna... Dorobiłam się też pieczątkowego alfabetu jak z płytek scrabbli - aktualnie mój ulubiony :D Napis "notes" to z kolei stempelek ze scrap.com.pl, tylko pocięty.
PS. Oswajam bindownicę, ale jeszcze jej całkiem nie rozgryzłam... Muszę też poćwiczyć kaligrafię, bo ręka zapomniała, jak ładnie pisać - wychodziło mi to lepiej.... I chyba sobie kupię węższe pióro, żeby mniejsze literki móc pisać :)
wtorek, 16 grudnia 2014
poniedziałek, 15 grudnia 2014
Na choinkę...
Szukałam pomysłu na proste ozdoby choinkowe, żeby zrobić je z moimi uczniami...
I przypomniałam sobie technikę patchworku na styropianie.. Przetestowałam na jednej bombce i oficjalnie uznaję, że ciekawa to technika, prosta, a dająca ładny efekt :)
Tkaniny takie, jakie miałam pod ręką, więc może mało świąteczne, ale dodatek złotej wstążki, która ma ukryć miejsce wciskania tkaniny w styropian, ładnie zmienił całość i bombka jednak bombkowo wygląda :)
Myślę, że nie jest to ostatnia takie moje "dzieło" :) Wciąż chodzą mi po głowie "pejzaże" robione tą techniką na płaskich styropianowych "plastrach"...
A przy okazji zaległość jeszcze z końca listopada. Na spotkaniu craftowym, które już tradycyjnie miało miejsce w Splotach u Dobrochny, dziergałyśmy wspólnie gwiazdki szydełkowe... Moja prezentuje się jak poniżej, ale tak mi się wzór spodobał, że jeśli czas przedświąteczny pozwoli, a choroba odpuści trochę, podziergam na swoją choinkę :)
I przypomniałam sobie technikę patchworku na styropianie.. Przetestowałam na jednej bombce i oficjalnie uznaję, że ciekawa to technika, prosta, a dająca ładny efekt :)
Tkaniny takie, jakie miałam pod ręką, więc może mało świąteczne, ale dodatek złotej wstążki, która ma ukryć miejsce wciskania tkaniny w styropian, ładnie zmienił całość i bombka jednak bombkowo wygląda :)
Myślę, że nie jest to ostatnia takie moje "dzieło" :) Wciąż chodzą mi po głowie "pejzaże" robione tą techniką na płaskich styropianowych "plastrach"...
A przy okazji zaległość jeszcze z końca listopada. Na spotkaniu craftowym, które już tradycyjnie miało miejsce w Splotach u Dobrochny, dziergałyśmy wspólnie gwiazdki szydełkowe... Moja prezentuje się jak poniżej, ale tak mi się wzór spodobał, że jeśli czas przedświąteczny pozwoli, a choroba odpuści trochę, podziergam na swoją choinkę :)
środa, 10 grudnia 2014
Grudzień...
Jest coś takiego jak "grudniownik" - wiedzieliście? Taki notes na zapiski grudniowe - w ten specjalny czas oczekiwania na święta czy po prostu podsumowanie końca kolejnego roku... Dla każdego będzie miał inne znaczenie i inaczej wypełni zawartość..
Ja nie jestem pamiętnikowa, nie wychodzi mi prowadzenie takich notesów, ale bardzo przyjemnie się taki robi :)
I zrobiłam jeden z myślą o kimś, dla kogo idealnie pasuje - nick "December" wszak zobowiązuje :D
Ponieważ paczuszka dotarła, mogę pokazać moje skromne dziełko :)
Notes sprawił mi dużo frajdy... Był też rozgrzewką do albumów, które mnie czekają...
Ja nie jestem pamiętnikowa, nie wychodzi mi prowadzenie takich notesów, ale bardzo przyjemnie się taki robi :)
I zrobiłam jeden z myślą o kimś, dla kogo idealnie pasuje - nick "December" wszak zobowiązuje :D
Ponieważ paczuszka dotarła, mogę pokazać moje skromne dziełko :)
Notes sprawił mi dużo frajdy... Był też rozgrzewką do albumów, które mnie czekają...
wtorek, 9 grudnia 2014
Zaległości...
Zaległości mi się porobiły, ale... Doba jakaś taka krótka... A do tego nastały dni mniej optymistyczne dla mnie... Pisać o tym nie chcę, ale kolorowo nie jest...
Na szczęście i w tych mniej kolorowych dniach zdarzają się przyjemne, jak odwiedziny Poohatki i wspólny ciepły (przegadany przy winku) weekend z odwiedzinami na Festiwalu Przedmiotów Artystycznych.
Dopadło mnie choróbsko, a że w łóżku nie uleżę bezczynnie (chyba, że gorączka atakuje, to wtedy jakoś sił na nic więcej nie ma, jak na "telepanie" się pod kołdrą), to odkurzam tu i tam (przedświąteczne porządki choć na blogu zrobię, skoro w domu jakoś nie wychodzi)...
Przed urodzinami mamy są urodziny taty... Mamy kartkę pokazywałam, nie pokazywałam załącznika do prezentu, jaki dostał tata.
Na dziś wystarczy - ale kilka zdjęć jeszcze czeka na pokazanie :)
Teraz idę się położyć...
Na szczęście i w tych mniej kolorowych dniach zdarzają się przyjemne, jak odwiedziny Poohatki i wspólny ciepły (przegadany przy winku) weekend z odwiedzinami na Festiwalu Przedmiotów Artystycznych.
Dopadło mnie choróbsko, a że w łóżku nie uleżę bezczynnie (chyba, że gorączka atakuje, to wtedy jakoś sił na nic więcej nie ma, jak na "telepanie" się pod kołdrą), to odkurzam tu i tam (przedświąteczne porządki choć na blogu zrobię, skoro w domu jakoś nie wychodzi)...
Przed urodzinami mamy są urodziny taty... Mamy kartkę pokazywałam, nie pokazywałam załącznika do prezentu, jaki dostał tata.
Na dziś wystarczy - ale kilka zdjęć jeszcze czeka na pokazanie :)
Teraz idę się położyć...
niedziela, 23 listopada 2014
Kartka...
Znooooowuuuuu?
Ano znowu, bo w papierach ostatnio utknęłam i jakoś z nich wyjść nie mogę... Nie jest mi bardzo źle, ale tęsknię za koralikami.. A na nie - póki co - czasu nie mam... O dorzuceniu kilku rządków do gail (głupio byłoby kolejny rok ją robić) nie wspomnę (na to potrzebuję więcej skupienia)...
W każdym razie dziś koperta na prezent urodzinowy dla mojej mamy... Prezentem jest *) ...............
Ostatnie kilka dni dopieszczałam jeszcze inny papierowy pomysł, ale pokażę go dopiero, jak dotrze do nowej właścicielki... Mam nadzieję, że się spodoba...
*) mam nadzieję, że mama tego nie czyta :) Bo prezentem jest bilet na teatralne przedstawienie - mama bardzo chciała na nie pójść, ale uznała, że bilety za drogie... I bardzo dobrze, bo dzięki temu z siostrą od razu zamówiłyśmy, zapakowałyśmy i w sobotę mamusia dostanie :D
Ano znowu, bo w papierach ostatnio utknęłam i jakoś z nich wyjść nie mogę... Nie jest mi bardzo źle, ale tęsknię za koralikami.. A na nie - póki co - czasu nie mam... O dorzuceniu kilku rządków do gail (głupio byłoby kolejny rok ją robić) nie wspomnę (na to potrzebuję więcej skupienia)...
W każdym razie dziś koperta na prezent urodzinowy dla mojej mamy... Prezentem jest *) ...............
Ostatnie kilka dni dopieszczałam jeszcze inny papierowy pomysł, ale pokażę go dopiero, jak dotrze do nowej właścicielki... Mam nadzieję, że się spodoba...
*) mam nadzieję, że mama tego nie czyta :) Bo prezentem jest bilet na teatralne przedstawienie - mama bardzo chciała na nie pójść, ale uznała, że bilety za drogie... I bardzo dobrze, bo dzięki temu z siostrą od razu zamówiłyśmy, zapakowałyśmy i w sobotę mamusia dostanie :D
niedziela, 9 listopada 2014
Jubileuszowo...
Wczoraj była w mojej rodzinie bardzo ważna impreza. Obchodziliśmy 80te urodziny mojej babci. Imprezka była składkowa (ja piekłam w piątek w nocy trzy ciasta), zorganizowana przez wszystkie dzieci i wnuki, babcia o niej do końca nie wiedziała (urodziny tak naprawdę ma w Wigilię). Było gromkie "Sto lat", łzy wzruszenia, że rodzina w jednym miejscu (co dawno nie miało miejsca) się zebrała...
A mi zakwitła hoja! Wiele kwiatków próbowała zawiązać, tylko dwa dotrwały do końca...
Cieszy mnie to ogromnie, bo kiepska ze mnie ogrodniczka... Tylko dlaczego żółkną jej liście? Czy aż tyle energii poszło w te dwa kwiatki, że musiała się pozbyć tak wielu liści? Czy po prostu tak musi być (wypuściła kilka innych pędów z młodymi listkami)?
Potem wiele rozmów, wspomnień, dopasowywanie dzieci do rodziców ("a ta blondynka tam w sukience w groszki to czyja? Dominiki? Taka już duża?? A dopiero taka malutka (tu ruch dłoni na wysokości kolan" była!" - takich rozmów toczyło się wczoraj mnóstwo). Uzupełniłam dane do mojego drzewa genealogicznego (ostatni raz miałam okazję tak w jednym miejscu tyle osób "spisać" 10 lat temu, na 70tce babci :) ) - teraz będę je wklepywać :)
Z moją mamą i jedną z sióstr wspólnie przygotowywaliśmy prezent, ja zrobiłam kartkę:
A mi zakwitła hoja! Wiele kwiatków próbowała zawiązać, tylko dwa dotrwały do końca...
Cieszy mnie to ogromnie, bo kiepska ze mnie ogrodniczka... Tylko dlaczego żółkną jej liście? Czy aż tyle energii poszło w te dwa kwiatki, że musiała się pozbyć tak wielu liści? Czy po prostu tak musi być (wypuściła kilka innych pędów z młodymi listkami)?
piątek, 7 listopada 2014
Papierowo...
Moja mama poprosiła mnie o zrobienie kilku zaproszeń. Miały być proste :)
Z kolei sąsiadka dla odmiany poprosiła o pudełko, które miało być opakowaniem na prezent. Też miało być prosto...
A na koniec nasze ostatnio ulubione dania: kurczak w sosie dyniowym oraz pieczona dynia makaronowa (mało toto fotogeniczne, ale pyszne bardzo! ).
Zakupiłam zapas trzech rodzajów dyni: hokkaido, makaronowej oraz delicaty, zamierzam jeszcze dokupić dwóch pierwszych. Same małe egzemplarze, akuratne na jeden obiadek :) W planach mam też kilka słoiczków puree z dyni, żeby było pod ręką do wypieków różnych...
Zaczynam długi weekend! Nie będzie całkiem leniwy, bo jutro duża impreza mojej babci (80te urodziny!). Dzisiejszy wieczór z tej okazji spędzam głównie w kuchni, bo zaoferowałam upieczenie trzech ciast. Ale już od niedzieli będzie się można troszkę wyluzować i poleniuchować... Mam nadzieję, że pogoda jednak dopisze wbrew prognozom i będziemy mogli sobie połazić z psem na spacery - jakoś ostatnio mało ruchu mam i czuję potrzebę przewietrzenia się :D Tylko niech migrena odpuści i poleziemy z psiną w pole :D
PS. Specjalne pozdrowienia dla Małgosi i jej mamy, które ostatnio są moimi wiernymi podglądaczkami, jak się dowiedziałam :D Spróbujcie pieczonej dyni - naprawdę polecam!
Z kolei sąsiadka dla odmiany poprosiła o pudełko, które miało być opakowaniem na prezent. Też miało być prosto...
A na koniec nasze ostatnio ulubione dania: kurczak w sosie dyniowym oraz pieczona dynia makaronowa (mało toto fotogeniczne, ale pyszne bardzo! ).
Zakupiłam zapas trzech rodzajów dyni: hokkaido, makaronowej oraz delicaty, zamierzam jeszcze dokupić dwóch pierwszych. Same małe egzemplarze, akuratne na jeden obiadek :) W planach mam też kilka słoiczków puree z dyni, żeby było pod ręką do wypieków różnych...
Zaczynam długi weekend! Nie będzie całkiem leniwy, bo jutro duża impreza mojej babci (80te urodziny!). Dzisiejszy wieczór z tej okazji spędzam głównie w kuchni, bo zaoferowałam upieczenie trzech ciast. Ale już od niedzieli będzie się można troszkę wyluzować i poleniuchować... Mam nadzieję, że pogoda jednak dopisze wbrew prognozom i będziemy mogli sobie połazić z psem na spacery - jakoś ostatnio mało ruchu mam i czuję potrzebę przewietrzenia się :D Tylko niech migrena odpuści i poleziemy z psiną w pole :D
PS. Specjalne pozdrowienia dla Małgosi i jej mamy, które ostatnio są moimi wiernymi podglądaczkami, jak się dowiedziałam :D Spróbujcie pieczonej dyni - naprawdę polecam!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)

.jpg)
.jpg)
.jpg)