wtorek, 8 maja 2018

Warsztaty biżuteryjne

Początek długiego weekendu majowego (fajny weekend, co trwa 9 dni, prawda? :) ) spędziłam prowadząc warsztaty biżuteryjne zorganizowane z grantu przyznanego przez wójta naszej gminy. Szczegóły formalne pomijam, najważniejsze były dwa dni zajęć w pięknych okolicznościach przyrody (przyjemny ośrodek nad jeziorem, baaaardzo udana pogoda). Uczestniczki podzieliły się na trzy grupy: decoupage, sutasz i beading. Pod moje skrzydła trafiło kilka pań chcących nauczyć się: obszywania kaboszonu, makramy (proste bransoletki), tkania na krośnie koralikowym i robienia prostych bransoletek i naszyjników z siatki i kryształków.



Zajęcia uważam za bardzo udane, grupa była cierpliwa, pracowita i sporo prac udało nam się zrobić z wykończeniem włącznie.

niedziela, 1 kwietnia 2018

Świąteczne ciasta...

W tym roku dwa sprawdzone przepisy (brownie z białą czekoladą i malinami oraz mazurek potrójnie śliwkowy) i dwa nowe (brownie z chałwą i tahini, mazurek chałwowy)... W lodówce jest jeszcze piąte ciasto (sernik z pianką truskawkową), ale pojedzie jutro wraz z nami do moich rodziców :)

Od lewej:
- mazurek z masą chałwową
- mazurek potrójnie śliwkowy
- brownie z chałwą i pastą tahini
- brownie z białą czekoladą i malinami - przepis z "Claudii" nr 4/2012


Tyle tego, bo co roku wymieniam się z rodzicami - ja daję mazurki (po pół), a dostaję pół babki gotowanej (mojej ulubionej) od mamy i baranka z masła (do święconki) od taty :)

No i sernik, co w lodówce stał. Niestety w gościnnych progach zapomniałam pstryknąć fotkę wnętrza.. Smaczny był :) Z przepisu z mojej ulubionej strony (w oryginale z malinami, ja zrobiłam z truskawkami).




sobota, 3 lutego 2018

Na słodko...

Dwa ciasta na urodzinową kawkę wg przepisów z mojego ulubionego bloga Moje wypieki.

Pierwsze to tarta z jabłkowym bukietem - wygląda obłędnie, smakuje bardzo dobrze, jednak nie powtórzę tej zabawy :) Zdecydowanie przerosło mnie zwijanie tych różyczek z jabłek! Uciekają, łamią się lub nie chcą zwinąć, rozwijają jak już człowiek myśli, że się udało... Ech... Ale warto było, sami zobaczcie:


Drugie ciasto to sernik z rosą (u mnie rosa śladowa, bo nie usłyszałam pikania timera w piekarniku i odrobinę za długo się grzał) - uciekinier! Masa ciut za rzadka (no było w przepisie, że rzadka), wylana na zbyt ciepły spód, uciekała dołem spinanej formy... Był moment, że zaczęłam wierzyć, że cała wypłynie, ale na szczęście wyhamowała :) Sernik jest przez to ciut niższy, ale smak ma bosssski :D Zdecydowanie do powtórzenia! 
A żeby było śmieszniej, siostra zobaczywszy, co upiekłam, miała ubaw, bo też planowała w ten weekend upiec ten sernik i nawet chciała trochę do mnie przywieźć! Się nie wyrobiła, ale może jutro upiecze, to się wprosimy, bo to ciasto smakuje pysznie :D




niedziela, 21 stycznia 2018

Nowe kolczyki...

Dawno już nie zrobiłam sobie nowych kolczyków.. A że koraliki ZoliDuo odleżały już swoje i nabrały mocy urzędowej, to przy ostatnich zakupach w Royal Stone dorzuciłam do koszyka duże kryształowe kaboszony potrzebne do modelu Maria Antonina z royalowego bloga...

No i mam - wyszły duże (8 cm z biglami), dość ciężkie, efektowne.. Takie do raczej na wyjście, niż do codziennego stroju... 


czwartek, 21 grudnia 2017

W bieli...

Za oknem jakoś nie chce być biało... Dlatego wyprodukowałam odrobinę śnieżynek na choinkę...
Miało być ich więcej, jednak choroba skutecznie pokrzyżowała mi plany kładąc siłą do łóżka i pozbawiając sił..
Skończyło się na dziewięciu frywolitkowych gwiazdkach (dwie poszły już w świat i na zdjęcie grupowe się nie załapały) i dwóch makramowych.

Frywolitki już pokazywałam (tu i tu i tu), powieliłam te same wzory (kordonek DMC Babylo 10).


Makrama większa już zagościła na blogu, natomiast mniejsza jest częścią bransoletki z mojej ulubionej szkółki Macrame School.