środa, 23 stycznia 2013

Nazbierało się...

... znowu...

Zielonego naszyjnika, który zrobiłam jakiś czas temu dla Poohatki, zdjęcia na właścicielce :) Lepiej się układa na ludziu, niż na stole :) Kolor najbliższy rzeczywistości na górnym zdjęciu.


Podczas pobytu na Śląsku, wraz z Kasią odwiedziłyśmy Frasię, zabierając po drodze Lucynkę. I spędziłyśmy fantastyczny dzień dopieszczane kulinarnie przez męża gospodyni, gadając na cztery głosy, czasem jednak milknąc i zajmując się swoimi robótkami. Frasia i Lucynka dziergały na drutach, Poohatka lepiła fimowe zapinki do szali i chust (obejrzeć można u niej), a ja oplatałam dla dziewczyn rivoli wg tutotiala Weraph (obiecałam kiedyś go wypróbować i fajny jest, jednak zostanę przy swoich wariacjach na temat :) ) - 12 i 14 mm vitrail light w oplocie z toho 15o gold lined rainbow black diamond i 11o gold lustered marionberry dla Lucynki i 12 mm siam w oplocie 15o gold lustered african sunset i 11o silver lined siam ruby.


Zanim wyjechałam zdążyłam opleść 12 mm rivoli crystal do kompletu do tych kolczyków. Troszkę bardziej rozbudowany, ale z tych samych koralików toho gold lustered transparent pink w rozmiarze 11o oraz gold lustered african sunset w rozmiarze 15o.


I zanim wyjechałam, przybyli do mnie Ola i Radek oraz Agata, którzy postanowili zgłębić tajniki witrażowniczej sztuki :) Co wycięli i polutowali pokażą u siebie (zdjęcia posiada jedynie Bligu, spotkaniowy fotograf), a ja pokazywałam im co i jak robiąc serducho-brelok i kolczyki dawno obiecane :)



Ufff... Koniec tego przydługiego wpisu! Medal dla tego, kto wytrwał :))))


PS. Mam swój młynek dziewiarski.. Drugi już, bo pierwszy reklamowałam - oczka nie chciały same schodzić, trzeba było każdemu pomagać szydełkiem. Drugi, niestety, też nie do końca  działa jak trzeba - ten sam problem z oczkami... Kto też tak miał?? Czy tylko mnie się wadliwe egzemplarze trafiają? Na pożyczonym młynku szło jak marzenie, dlaczego moje takie felerne? Nowa partia kiepska? załamana jestem....

14 komentarzy:

  1. z doświadczenia wiem, że jak sznurek jest za słabo naprężony, to oczka nie zeskakują z tych ruchomych pizdryków. ale skoro na jednym młynku szło Ci dobrze, to nie mam pojęcia, może faktycznie trafiają Ci się jakieś wybrakowane młynki...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawdzę.. Mam wrażenie, że za słabo wygładzone w procesie produkcji są te łapki ruchome i tam się nitka haczy i wręcz rozwarstwia... W drugim egzemplarzu 2 haczyki, w pierwszym wszystkie 4 tak zaczepiały nitkę...
      Ja już w akcie desperacji je naoliwiłam, żeby śliskie były! W efekcie miałam tłustą robótkę, a haczyki dalej haczyły... Wrrrr...

      Sprawdzę kwestię naciągnięcia i zdam relację :)

      Usuń
    2. a robisz z takich samych włóczek jak wcześniej? mi te dzyndzelki lubią zahaczać jak włóczka jest luźniej skręcona lub grubsza.

      Usuń
    3. Tak, zachowało mi się jeszcze tej zielonej z naszyjnika powyżej. Na młynku Werki po prostu siedziałam i kręciłam, na moim co drugie oczko muszę popchnąć szydełkiem, bo nie chce zejść..
      Wieczorem sprawdzę kwestię tego obciążenia, teraz nie bardzo mogę - zobaczymy.. Bez walki się nie poddam :)))

      Dziękuję Ci za podpowiedzi, pomoc i zaangażowanie :)))

      Usuń
  2. ale się u Ciebie dzieje :)
    zazdroszczę szczerze Poohatce naszyjnika! prześliczny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tajemnicy Ci powiem, że też jej zazdroszczę :) Kolor jest cudny! Jak tylko uda mi się dogadać z moim młynkiem, to sobie też taki ukręcę, a co! :)

      Usuń
  3. Rivolki są śliczne! Melduję, że moje kolczyki mają już bigle, a zawieszka krawatkę :). Teraz tylko czekam, żeby zrobiło się cieplej i żebym mogła je zaprezentować na sobie w pełnej krasie, bo do grubaśnych golfów i szalików, które obecnie noszę jakoś mi nie pasują - za delikatne są :).
    Szkoda tylko, że czas spędzany w tak miłym towarzystwie tak szybko mija :(.
    Z tym młynkiem to faktycznie pech :(. Może faktycznie spróbuj jeszcze bardziej naprężyć nitkę - jeśli to pomoże to znaczy, że wina w obciążniku a nie samym młynku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No za szybko czas zleciał, zdecydowanie za szybko!

      Czekam na zdjęcia kompletu :)

      Usuń
  4. Rety, to ja go chować będę, skoro mi tak wszyscy zazdroszczą... :P Fajny, nie? :D Mam nadzieję, że Ci się rozkręci młynek!!
    Rivolki wszystkie super, cieszę się, że zobaczyłam ten vitrail light na żywo - przecudny kolor. Co do spotkań - wiesz, co myślę... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam nadzieję, że się rozkręci, oj mam... Za dużo kosztuje ta zabawka,żeby machnąć na nią ręką...

      Co do spotkań - wieeeem....

      Usuń
  5. No te kolczykowe oploty genialne - muszę wreszcie spróbować - cudnie, że ferie niedługo :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje się właśnie kończą, a buuu....

      Usuń
  6. Mój komplet najcudniejszy:)))I spotkanie jakieś takie krótkie było.....A ja Ci jeszcze raz dziękuję:)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Oni:
    Dziękujemy raz jeszcze za nauki witrażowe :) On łyknął bakcyla i już planuje jak tu by się zaopatrzyć w szlifierkę :) A ravioli Tobatko przepięknie otoczone :) Pozdrawiamy :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za wizytę i komentarz.