sobota, 24 lutego 2024

Malta - dzień 7

To ostatni dzień naszego spontanicznego wyjazdu na Maltę. Jutro rano, o jakiejś nieprzyzwoitej godzinie mamy samolot do domu. 




Pierwszym punktem na dziś był kompleks jaskiń, w XVI wieku zamieszkałych przez troglodytów, opisanych po raz pierwszy przez Jeana Quintins d’Autuna, który w trzy lata po odwiedzeniu Malty w 1533, opisał ten styl życia. Nadal nie wiadomo, kiedy pojawiła się pierwsza osada ludzka w kompleksie jaskiń, ale najprawdopodobniej ma to długą historię. W połowie XVI wieku w Għar il-Kbir powstała społeczność jaskiniowa, w której ponad 117 osób zgrupowało się w 27 rodzinach nazywających Għar il-Kbir swoim domem [za Wikipedią].

Drugim punktem na dziś była wioska Popey'a - zbudowano ją w 1979 roku na potrzeby kręcenia filmu, a potem została jako atrakcja turystyczna. Nie wchodziliśmy do środka, zadowoliliśmy się widokiem z puntu leżącego po drugiej stronie pięknej zatoczki. 

Ostatnim punktem na dziś był Fort Rinella, w którym można zobaczyć ogromne 100-tonowe 450-milimetrowe działo Armstronga strzelające ponad tonowymi pociskami. Bateria dział powstała w czasach wiktoriańskich i składała się z kilku fortów, a to z Rinelli miało bliźniaka po drugiej stronie Valletty - niestety nie dotrwało do naszych czasów. Podczas zwiedzania można zajrzeć w każdy zakamarek, zobaczyć konstrukcję i animację, jak to ogromne działo pracowało. 

Czas na kolację i powrót. 

A na koniec jeszcze lokalna roślinność :) 




piątek, 23 lutego 2024

Malta - dzień 6

Między Mdiną a Mostą leży sobie mała miejscowość Ta Qali. Znana z dwóch pozycji: Muzeum Lotnictwa i Craft Village. Jak łatwo się domyślić męska część mojej rodzinki poszła oglądać samoloty, a ja ruszyłam cieszyć oczy szkłem, ceramiką i filigranową biżuterią. Wszystko ręcznie robione, sporo na miejscu. Z prawdziwą przyjemnością popodglądałam przy pracy dmuchaczy szkła, panią która toczyła maleńkie wazoniki w glinie, inną, która malowała widoczki ma ceramicznych kafelkach i pana robiącego ażurowego filigranowego motyla z cieniutkiego drutu. Pogadałam, pochwaliłam się swoimi robótkami, zostałam zaproszona na warsztaty 😁
Chłopaki też dobrze się bawili 😁




Potem pojechaliśmy do Mosty zwiedzić piękną bazylikę. Piękna, zdecydowanie warto ją zwiedzić.  

Spokojny, ale bardzo udany dzień. 


czwartek, 22 lutego 2024

Malta - dzień 5

Dziś wybraliśmy się na wyspę Gozo. Po wczesnym bardzo śniadaniu wyruszyliśmy na skraj wyspy, by z portu Iĉ-Ĉirkewwa na Malcie popłynąć promem do portu Mgarr na Gozo. I to już samo w subie było niezłą atrakcją 😁



Najpierw pojechaliśmy do Dwejry zobaczyć miejsce, gdzie jeszcze kilka lat temu było kamienne Azur Window - formacja skalna jak okrągłe okno. Niestety zawaliła się kilka lat temu i zostały tylko zdjęcia. Zafundowaliśmy sobie wycieczkę łodzią, by obejrzeć klify od strony morza i fajne jaskinie poukrywane w skałach. 

Kolejnymi punktami na trasie były piękny Kościół Ta’ Pinu, a po nim Salt Pans, czyli płaskie baseniki wykute w skale, w których odparowywało się morską wodę, by zdobyć z niej sól. 

Dalej udaliśmy się do miasta Rabat w centrum wyspy, by pochodzić po imponującej Cytadeli, a potem zjeść obiad w jednej z klimatycznych uliczek. 

Ostatnim miejscem, które odwiedziliśmy, było Ġgantija w Xaghra. To wykopaliska archeologiczne, gdzie zachowały się dwie megalityczne świątynie, zaliczane do najstarszych wolno stojących budowli na świecie - datowane są na ok. 3600 r. p.n.e.

Zwiedzanie zajęło nam cały dzień, a na miłe jego zakończenie z powrotnego promu dostaliśmy widowisko w postaci malowniczego zachodu słońca. 

środa, 21 lutego 2024

Malta - dzień 4

Malta zwana jest słoneczną wyspą. Ponoć przez 300 dni w roku świeci na niej słońce. Ale czasem jednak musi popadać. I wypadło na dziś 🤣 Ale nas to nie zraziło - co tam troszkę deszczu 😁 Zrobiliśmy sobie luźniejszy dzień. 




Między Gżirą a Vallettą leży mała wysepka z zamkniętym Fortem Manuel, który moi chłopcy duzi i mniejsi postanowili spróbować zdobyć. Trochę ich zmoczyło, a fort rzeczywiście okazał się zamknięty. 😉

Po drugiej stronie Valletty (patrząc od strony Gżiry, w której mieszkamy) leżą The Tree Cities: Cospicua/Bormla, Senglea/L-Isla i Vittoriosa/Birgu, które dziś były naszym celem. Głównie Birgu i jego Fort St. Angelo. Okazało się, że fortu nie da się obejść, ale łażenie po skałach, o które rozbija się morze (a raczej wody zatoki) też sprawia dużo frajdy 😁

wtorek, 20 lutego 2024

Malta - dzień 3

Po zamieszaniu z wypożyczeniem auta pojechaliśmy dziś na pierwszą część objazdowego zwiedzania wyspy. 


Najpierw Marsaxlokk. Urocza wioska ze znanym targiem rybnym odbywającym się w niedziele. My dziś pospacerowaliśmy po nabrzeżu, gdzie wypiliśmy kawę/herbatę i zjedliśmy obłędne ciasto czekoladowe, gapiąc się na leniwie kołyszące się na wodzie kolorowe łódki. 

Następnym punktem była oddalona o 2 km plaża/zatoczka St. Peters Pool otoczona małym klifem, z cudownie lazurową wodą. 

Blue Grotto, czyli piękną skalną jaskinię słynąca z wody we wszystkich odcieniach niebieskiego podziwiałyśmy z punktu widokowego. Z powodu chmur i lekkiego deszczu, nie zdecydowaliśmy się na wycieczkę łodzią - brak słońca to brak tych wszystkich kolorów wody. 

Kolejną atrakcją na północnym wybrzeżu były klify Dingli. Ogromne, strome, niebezpieczne (widzieliśmy w dole dwa wraki samochodów 🙈). Ale widok zapierający dech w piersiach. 

Ostatnią atrakcją była piękna Mdina. W wąskich cichych uliczkach można się zagubić podziwiając detale okien, ścian, drzwi i balkoników. A przy okazji zjeść świetny sycylijski obiad.


poniedziałek, 19 lutego 2024

Malta - dzień 2

Dziś do dyspozycji mieliśmy w zasadzie pół dnia, stanęło więc na zwiedzaniu Valletty. Miasto jest jednym wielkim zabytkiem, zwanym też muzeum pod gołym niebem - w całości wpisane zostało na listę UNESCO. 




Zwiedziliśmy fort Saint Elmo, dwa ogrody oraz pochodziliśmy malowniczymi uliczkami wśród kamienic z charakterystycznymi balkonikami. 

niedziela, 18 lutego 2024

Malta - dzień 1

Całkiem spontanicznie (decyzja i zakup biletów zapadły raptem trzy dni temu 🙈) drugi tydzień ferii zimowych spędzimy na Malcie. 




Dzisiaj pół dnia spędziliśmy w podróży. A pobyt w Gżirze zaczęliśmy od obiadu - rewelacyjnej pizzy w niepozornej restauracji za rogiem. Potem poszliśmy na kilkukilometrowy spacer na punkt widokowy w Sliemie, z którego pięknie widać Vallettę. Jutro planujemy się tam udać 🙂

środa, 7 lutego 2024

Sweterek Vera

Gdy Liz Walichnowska Farbenka Szydełkuje szukała testerek do swojego nowego projektu, to nie mogłam się nie zgłosić. Bardzo lubię jej wzory, więc wiedziałam, że nowy sweterek mi się spodoba. 

I oto już jest dostępny wzór Vera. 

Może być sweterkiem, może być bluzeczką. Może mieć rękawy długie lub krótkie. Długie mogą być dzwonem, proste lub pękate. Rękawy i dół można wykończyć ściągaczem lub dekoracyjnym wzorem. Wzór z przodu też występuje w dwóch wersjach - prostokąt lub diament. Ileż możliwości!!! A do tego rozpisane na rozmiary od S do XXL. 



Wzór, początkowo wymagający odrobiny skupienia (ale nie jest trudny!), po chwili zaczyna niemal sam się przerabiać - jest powtarzalny i intuicyjny. 

Mój sweterek wyszedł bardzo długi, taka tunika do pół uda. Jestem niska, ale okrągła ;) i wybierając motyw diamentu na przodzie, który "wymusił" długość całości, dostałam fajny efekt, o którym nie pomyślałam. Do tego przerabiam dość luźno :) Rękaw zamarzył mi się taki lekko bufiasty dlatego nie zwężałam go, tylko na końcu zebrałam ściągaczem (do którego wzięłam mniejsze szydełko). 
Jestem bardzo zadowolona z efektu! 

A jak ładnie się komponuje z moim szalem Molly! 

Zachęcam Was do spróbowania swoich sił :) 

Włóczka: soft, 4 nitki, kolor niebieski, od kokonki.pl, 2300 m
Szydełko: 3,25 dla całości i 3,0 dla ściągacza przy rękawach
Rozmiar: XXL

sobota, 3 lutego 2024

Projekt "12 steps" - chusta cz. 2

Oto druga część całorocznego projektu SisHomemade i kokonki.pl 
Co miesiąc przy zamówieniach można dostać kolejny fragment wzoru. Można go też będzie kupić. Taka długoterminowa zabawa, w której z przyjemnością biorę udział 🙂


Włóczka: motek BC60 od kokonki.pl 50% bawełna/50% akryl, 3 nitki, 1200 m
Szydełko: 2,75