poniedziałek, 22 czerwca 2015

Koralikowo...

To nie są bieżące prace, bo teraz siedzę w papierach :)

Ale kiedyś trzeba je pokazać..

Wypolerowany wisior, który robiłam pod czujnym okiem Poohatki w długi weekend czerwcowy... Dzięki uprzejmości Danki i jej narzędzi ;) wisior już mogę nosić - bardzo jestem z niego dumna i bardzo mi się podoba - teraz muszę poszukać pasujących do niego kamyczków na kolczyki :)


Od razu mogłam się Dance odwdzięczyć robiąc jej serduszko, które dołączy do bransoletki :) Pochwalę się, że serduszko będzie zwiedzać świat w dalekiej Argentynie :)



Indiańce dla Danki (szare z czernią i bielą) i Oli (jasne z odrobiną zieleni i złota)



Dla mojej siostry kwiatuszki na wzór tych, które dostałam od Poohatki... Luzem, bo nie wiem, co siostra z nich sobie zrobi...


I na koniec dopieszczona zakładka (dzięki uprzejmości męża Danki, który nawiercił dziurki i samej Danki, która użyczyła ściernej kostki) od Mariselli, zrobiona przez nią na pewnym spotkaniu u Moccate...


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Bardzo dziękuję za wizytę i komentarz.