niedziela, 11 stycznia 2015

sobota, 10 stycznia 2015

Notesik...

... na adresy... Dla mnie.. Bo się stary zupełnie rozleciał i od dawna miałam sobie nowy zdobyć (kolejna pozycja z listy z zaległości odwiecznych).. A że wciąż bawi mnie nowa zabawka, to zrobiłam sobie sama takie maleństwo 7x10cm. Prosty w dekoracjach, żeby można było nie martwić się, że coś odpadnie przypadkiem. Na zdjęciach nie ma, ale dołożyłam jeszcze wstążeczkę do związania, żeby się nie otwierał (dobrałam ciut za małą sprężynkę - muszę jeszcze się wiele nauczyć). Na ostatniej stronie, a w zasadzie na okładce, kieszonka na jakieś zapiski, karteczki, czy adres naprędce napisany, a jeszcze do notesu nie wpisany...
Mała rzecz, a cieszy :D


piątek, 9 stycznia 2015

Na szybko...

Moi rodzice wybrali się w podróż do rodziny na Pomorzu. Rodziny dawno nie odwiedzali, dlatego poprosili o zrobienie drobnych upominków (u kuzynek moich, w nowych ich mieszkaniach, byli pierwszy raz). A że czasu na realizację "zamówienia" nie miałam wiele (raptem jeden dzień, bo w Nowy Rok jednak nie byłam w stanie się zabrać za pracę ;) ), zasugerowałam dyndadełka ze szkła. Dawno nie siedziałam przy szlifierce, lutownica też kurzem zarosła - był pretekst, żeby je odkurzyć :) Zielone, żółte i pomarańczowe - do powieszenia w oknie czy na drzewie w ogrodzie. Choć niepozorne, pięknie wyglądają w świetle słońca.



czwartek, 8 stycznia 2015

Przeleżała...

Bransoletka, którą dziś pokażę, odleżała swoje baaaardzo długo... A mianowicie od sierpnia 2013! Półtora (!!!) roku czekała na wykończenie. Wtedy zrobiłam dwie. Srebrzysta po kilku miesiącach się doczekała, co można zobaczyć w poście z grudnia 2013 (w zasadzie czeka już na naprawę, bo "suwak" puścił :) ). Druga też nabrała mocy urzędowej, choć obiecanego wykończenia koralikowego nie zyskała.. Wykonana z koralików toho 11o oraz super duo, wg pomysłu Weraph na dwie "zapięte" niczym suwak dwie gąsienniczki. Dwie różne strony w zależności od nastroju i stroju :)




Nie robię noworocznych postanowień - i tak nie udałoby mi się ich dotrzymać. Jednak jeszcze przed Nowym Rokiem obiecałam sobie, że powykańczam zaległości i leżące odłogiem pozaczynane projekty. Ta bransoletka była pierwszym z nich.
Równie długo powstaje chusta gail - ją planuję skończyć jeszcze w styczniu - konsekwentnie dziergam przynajmniej jeden rządek dziennie (u mnie rządek="tam i nazad" :D - a rządki coraz dłuuuuuższe)... Zostało mi ostatnie powtórzenie wzoru i brzeg. 

sobota, 3 stycznia 2015

Biżuteryjki dla WOŚP 2015...





Ruszyły pierwsze aukcje przygotowane dla WOŚP przez biżuteryjki z całej Polski (i nie tylko Polski :) ).. Akcja, w której biorę udział trzeci rok z rzędu. I nie ostatni...

O całości, o projektach, o historiach z nimi związanych możecie poczytać na blogu Biżuteryjki dla WOŚP. Aukcje są już dostępne na Allegro...

W tym roku brałam udział w trzech projektach, w jednym podwójnie :) Oto moje skromne, malutkie cegiełki :)



W bransoletce niezapominajkowej wisi mój serduszkowy charms. Zrobiłam również jedną z dwóch baz do tej bransoletki.


Bransoletkę w pełnej krasie oraz piękne zdjęcia na piosenkarce Alicji Janosz możecie zobaczyć na aukcji.


modelka: Alicja Janosz, foto: Sylwia Szpila Wiącek, Paweł Kuniej,
make up: Małgorzata Witwicka, fryzura: Iwona Omelko





"Muzyka sfer" to naszyjnik złożony z siedmiu geometrycznych kul. Mój udział to oplecione dwa małe kwadratowe kaboszony w moim ulubionym kolorze.


Cały naszyjnik (a raczej naszyjniki) można nosić na wiele sposobów (próbowałam to obliczyć, ale nie jestem do końca pewna, czy nie popełniłam błędu, bo wyszło mi niemal 7000! :) ). Jak się całość prezentuje możecie zobaczyć na aukcji.

modelka: Karolina Gorczyca,  foto: Anka Górajka, make up: Ann Wygoda,
fryzura: Justyna Zastąpiło, stylizacja: Eliza Radomska, Anna Sycz, 
postprodukcja: Magdalena Ramos

modelka: Agnieszka Rybacka,  foto: Agnieszka Werecha - TiAmoFoto,
wizaż: Aleksandra Aszyk Pracownia Wizażu





Ostatni ("mój") projekt, to wenecka maska - jedna z czterech. Jest złota, ma czarne włosy z koralikowych węży i piękny diadem z lśniącą koralikową kobrą - jest bardzo egipska! Zrobiłam do niej w sumie 8 węży (4 krótsze i 4 dłuższe)...


Jak się prezentuje całość oraz zdjęcia z sesji z modelką możecie obejrzeć na aukcji.

modelka: Sylwia Rynkiewicz,  foto: Karolina Krupa,
make up: Anna Sass,  sukienka: 
MO.YA 



Do każdej mojej pracy dołączyłam (jak wszystkie osoby biorące udział we wszystkich projektach) bilecik z podziękowaniem dla nabywcy.




Nawet, jeśli sami nie licytujecie, podajcie dalej informację o tej pięknej akcji! W tym roku zbieramy na pomoc najmłodszym i najstarszym :)

Obejrzyjcie wszystkie projekty tegoroczne Biżuteryjek - jest co oglądać. Jest biżuteria (piękne kolie, lśniące naszyjniki, bransoletki zarówno damskie, jak i męskie), jest gra planszowa, jest motocyklowa kurtka, są torebki, jest lampa, jest prezenterka i napierśnik dla konia, są prace zrobione przez dzieci i dla dzieci, są weneckie maski...
Ilość i różnorodność pomysłów oszałamiają.
Ilość osób, które wzięły udział również oszałamia. Samych biżuteryjek i biżuteryjków (tak, tak, panowie też są w tym gronie) tworzących w różnych technikach (beading, haft koralikowy, wire wrapping, metaloplastyka, haft sutaszowy, modelina, art clay) było prawie 350 osób. Do tego trzeba doliczyć piękne modelki i przystojnych modeli, którzy zgodzili się wziąć udział w sesjach zdjęciowych charytatywnie, fotografów, fryzjerów, makijażystki i cały sztab ludzi, którzy w tych sesjach pomagali.



piątek, 2 stycznia 2015

Hucznie...

... i zimno (choć cieplej, niż w latach ubiegłych) było wczoraj na corocznym noworocznym pokazie sztucznych ogni organizowanym przez wójta mojej gminy.




I jeszcze wspomnienie kulinarne ubiegłego roku - ciasto niesamowicie czekoladowe, delikatne, rozpływające się w ustach, szalenie pracochłonne, ale warte efektu końcowego, znalezione w kopalni słodkości wszelakich, czyli na blogu mojewypieki.com. Robiło za tort urodzinowy mojego męża łasucha (tak - to cienkie zielone to symboliczna świeczka :) )


A przez pół sylwestrowej nocy, między jedną planszówką, a drugą (tak, tak - jak co roku spędziłam sylwestra nad grami wszelakimi. Królowały raczej tytuły lekkie, łatwe i krótkie, ale po wyspaniu się kontynuowaliśmy z tymi też zajmującymi więcej czasu i zmuszającymi do myślenia :) ) upiekłam ciasto zwane pychotką (też z bloga Doroty) - idealne do popołudniowej noworocznej kawy z rodzicami :) Krem mi trochę nie wyszedł, ale i tak smakowało bosko :)