niedziela, 23 sierpnia 2015

Wspomnienia znad morza...

... można zamknąć w butelce lub opleść koralikami :) Kamień prosto z plaży w koralikach toho w odcieniach do kobaltu po błękit, z kilkoma FP, również niebieskimi :) I wyszedł brelok, choć wahałam się, czy nie lepiej wisior w naszyjniku...



Wczoraj moi mężczyźni spędzili trzy godziny w Termach Maltańskich (pierwszy raz tam byliśmy), a ja - ponieważ restauracja nie była od rana czynna i nawet na filiżankę kawy nie mogłam liczyć - wielki minus z mojego punktu widzenia - udałam się na spacer dookoła jeziora...


Pogoda była idealna do spacerów - ciepło, ale nie upalnie, z lekkim wiaterkiem... Za plecami przejechała mi Balbinka, a później Ryjek - dwie wąskotorowe maltańskie kolejki jeżdżące do Nowego ZOO... Fontanna wyrzucała wodę pod niebo - na końcu jeziora nawet docierała mgiełka do brzegu, można więc było się ochłodzić, gdyby się ktoś zgrzał np. biegając...

5 komentarzy:

  1. Piękne wspomnienie nadmorskie :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja bym postawiła na wisior , jest piękny . Należą mu się zachwyty, a na szyi byłby bardziej widoczny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmmm... Może jeszcze przerobię? Pomyślę :D

      Usuń
  3. pięknie "ubierasz" swoje kamienie ....

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za wizytę i komentarz.